Ciemne miejsce za drzwiami to niepokojąca, tajemnicza przestrzeń, która jest jednocześnie elementem naszej codzienności. To w niej skrywają się wszelkie lęki, wypchnięte poza margines świadomości. Niechciane, wstydliwe sekrety karmią się mrokiem i ciszą. I choć przyprawiają o dreszcze, w równym stopniu intrygują, a nawet podniecają.

Ciemne miejsce za drzwiami to także miejsce spotkania dwóch wyjątkowych artystów: Łukasza Korolkiewicza (ur. 1948) i Krzysztofa Zarębskiego (ur. 1939). Obaj czynią z widzów intruzów, wciągniętych w perwersyjną grę, której celem jest pokazanie prawdy o nas samych – ciekawskich i pruderyjnych. W subtelny i zarazem wnikliwy sposób obnażają głęboko skrywane pokłady naszego człowieczeństwa, rozpiętego pomiędzy niewinną igraszką a niepokojącym zboczeniem.

U obu artystów znajdujemy wiele wspólnych motywów, które pozwalają spojrzeć na ich twórczość przez pryzmat podobnych kategorii estetycznych. Konfrontacja ta odkrywa dodatkowe sensy, które intensyfikuje już sama siła porównania – obaj artyści prowadzą bowiem rodzaj nieświadomej polemiki, a ich twórczość komentuje się wzajemnie. Łączy ich także artystyczna postawa, która każe widzieć w nich śmiałych tricksterów – mistyfikatorów dnia powszedniego, niepokornych komentatorów otaczającej rzeczywistości, czerpiących satysfakcję z zakłopotania, w jakie wprawiają odbiorców.

Od blisko czterdziestu lat Łukasz Korolkiewicz maluje wielkoformatowe obrazy przedstawiające metafizykę prozy życia. W realistycznych wnętrzach mieszkań umieszcza tajemniczego bohatera-podglądacza, który z jednej strony próbuje się ukryć i podejrzeć widza, z drugiej zaś wystawia się z premedytacją na jego ogląd, co więcej – często jest nagi. Ta niejednoznaczność osobowości to jedna z podstawowych cech trickstera, który łamie kulturowe tabu. Korolkiewicz czerpie z malarstwa dawnego, gra stylistycznymi i kulturowymi konwencjami, często swe inspiracje ukrywając „pod płaszczykiem” perwersji. Działa ponadto w pojedynkę, niejako na przekór wszystkim, samotnie staje w opozycji do obowiązujących norm i zasad. Ekshibicjonizm Korolkiewicza podszyty jest nie tyle potrzebą obnażenia się, ile koniecznością pokazania swych przeżyć, pozwalających w artyście zobaczyć cząstkę nas samych – wewnętrznie rozdartych, pożądliwych i powściągliwych zarazem.

Łukasz Korolkiewicz jest artystą do bólu tradycyjnym i jednocześnie niezwykle prowokacyjnym. To urwis, którego dziecięca igraszka staje się momentami obsceniczna i niesmaczna, pozostając jednocześnie sztuką pełną erudycji i ironii.

Krzysztof Zarębski uważany jest za jednego z pionierów sztuki performans w Polsce, od 1981 roku mieszka i pracuje w Nowym Jorku. Na wystawie prezentowane są jego obiekty i szkice oraz dokumentacje akcji. Instalacje Zarębskiego – twórczo zaadaptowane atrybuty codzienności, niewielkie i kruche, kontrastują z płótnami malarza – choć niektóre z nich wyglądają jak „wyciągnięte” z obrazów Korolkiewicza. Choć artyści posługują się tak różnym medium, wspólna jest ich fascynacja codziennością, upływem czasu oraz cielesnością.

Przedziwne obiekty Krzysztofa Zarębskiego, zbudowane ze sztucznych paznokci, łyżeczek, wibratorów, telefonicznych słuchawek i taśm magnetofonowych, zatracają swe pierwotne znaczenie, aby zaistnieć w świadomości jako autonomiczny nośnik wiedzy o rzeczywistości. Zamiana ta zachęca, aby twórczość Zarębskiego przeanalizować pod kątem estetyki kampu: oto przedmioty z naszej codzienności udają coś, czym nie są. Kawałek drutu, ramię od gramofonu i łyżka przybierają kształt przedziwnego robaka, a wibrator – ruchomego grzyba. Zabiegi te pokazują, że uładzona, mieszczańska codzienność wcale nie jest pozbawiona perwersyjnego potencjału. Jak zauważył Philip Core, „kamp to kłamstwo, które mówi prawdę“.

Nie brak Zarębskiemu poczucia humoru i wrażliwości, dzięki którym dostrzega i docenia codzienność we wszystkich jej aspektach – również tych pozornie błahych, niewartych uwagi. Jak na trickstera przystało jest „sprośnym majsterkowiczem”, który z okruchów wymiecionych zza drzwi tworzy alternatywną rzeczywistość i wydobywa ciemną siłę naszej powszedniości.

Konfrontacja Zarębski – Korolkiewicz unaocznia w jak odmienny sposób można dociekać  uniwersalnych prawd o nas samych. Wystarczy zaledwie uchylić drzwi, aby rozproszyć mrok… bądź się nim otulić.

Tekst: Mateusz Promiński