Na wystawie zostaną zaprezentowane najnowsze rysunki Magdaleny Starskiej, wykonane na nadpalonych kawałkach płótna, wraz z wyborem starszych prac, powstających systematycznie, często w ramach zasady – każdego dnia nowy rysunek. Zostaną one zestawione z obrazami i pracami na papierze Jacka Sempolińskiego tworzonymi od lat 80., również w ramach metodycznej, codziennej pracy. Radykalnie spójną wypowiedź artystyczną Jacka Sempolińskiego od nieskończenie różnorodnych działań twórczych Magdaleny Starskiej wiele różni. Wspólne jest w nich uderzające sprzężenie życia i sztuki. W przypadku Sempolińskiego jest to twórczość osadzona w obszarze eschatologii i religii, jednak dalekiej od katechizmu, głęboko duchowej i intymnej. Materializuje się m.in. w rysunkach świętych, przedstawionych w sposób często dramatyczny, ale równocześnie tak, jakby były to akty współcześnie żyjących osób. W przypadku obrazów gest malarski jest uproszczony, paleta monochromatyczna. Czasami ten medytacyjny gest prowadzi do destrukcji płótna. Prace Magdaleny Starskiej są bardziej różnorodne. Można wręcz odnieść wrażenie, że tworzy je ktoś, kto po skończeniu jednego rysunku zapomina, w jaki sposób go wykonał i zaczyna od początku. W większej ich liczbie szybko dostrzega się prawidłowości, powtarzające się wątki i motywy – kokony, wykluwanie się i przepoczwarzanie, rozpychające się stwory. Nie ma chrześcijańskich świętych, ale motywy duchowe, bliższe może pogaństwu, widoczne są pod postacią nieustannego odradzania, witalności i ruchu. To twórczość swobodna i intuicyjna. Niektórym rysunkom jakby brak kompozycji, są umieszczone na boku kartki czy płótna. Zupełnie inaczej, niż w dynamicznych i otwartych, ale jednak klasycznych kompozycjach Sempolińskiego. Sztuka Sempolińskiego i Starskiej koncentruje się na nieustannym, skupionym docieraniu do istoty. Sempoliński pisał często o otchłani, Starska przywołuje ruch i konieczności permanentnego uczestnictwa w nim. Obydwoje przekraczają monotonię zwyczajnego życia i choć ich praca jest wpleciona w codzienność, daleko jej do trywialności. Prozaiczne wydawałoby się zjawiska i zdarzenia Starska podnosi do rangi misterium, a najbardziej zasadnicze zagadnienia ludzkiej egzystencji przeżywane są przez Sempolińskiego tak samo uważnie i intensywnie każdego kolejnego dnia.