Zbigniew Warpechowski to bez wątpienia jeden z pionierów sztuki performance w Polsce, nie od dziś zaliczany do klasyków tej dziedziny na arenie międzynarodowej.

Mimo, że jako źródło twórczości Warpechowskiego wskazuje się poezję i filozofię, tradycyjne dyscypliny jak malarstwo czy rzeźba, były mu równie bliskie jak sztuka akcji. Ten szeroki wachlarz środków niekoniecznie prowadził do rozbudowanych, multidyscyplinarnych realizacji. Pozwalał raczej na świadome ich dobieranie, a przede wszystkim refleksję nad ważnymi dla artysty wątkami na różnych płaszczyznach.

Wystawa „Rysunek na plecach” skupia się na motywie ciała w sztuce Zbigniewa Warpechowskiego, ale głównie z perspektywy jego twórczości malarskiej i rysunków właśnie. Pokazywane prace obejmują okres od drugiej połowy lat 60 XX wieku po rok 2018, w którym powstał najnowszy cykl akwarel.

Dla Warpechowskiego-performera ciało jest ważnym narzędziem; obnaża je, poddaje autoagresywnym praktykom, sprawdza jego wytrzymałość na ból (4, 1980, Łódź) . Prace malarskie i rysunkowe wydają się być bardziej metaforyczne, pojawiają się w nich odniesienia do religii i tradycji sztuki klasycznej. Pozwala to zarówno dostrzec spójność pewnych wątków w twórczości artysty jak i śledzić ich ewolucję na przestrzeni czasu.

W tym kontekście uwagę zwracają prace należące do cyklu „Tatuaże”, którego początki sięgają końca lat sześćdziesiątych, obejmującego rysunki, obrazy i assemblages (Tatuaż, 1985, kolekcja Muzeum Narodowego w Warszawie). Motyw to szczególny, jeżeli weźmiemy pod uwagę znaczenie tatuażu jako znaku pozasystemowej przynależności, dominujące jeszcze kilka dekad temu. Anonimowe postaci, pozbawione twarzy i odwrócone plecami, pokryte są liniami i znakami niczym stygmatami (Tatuaż II Symultaniczny, 1964, kolekcja MS w Łodzi).

W innych pracach pojawia się motyw figury ludzkiej, która przeciwstawia się jakimś siłom: próbuje unieść niewidoczny ciężar lub oswobodzić z nieistniejących więzów, są też ciała poddane dekonstrukcji lub metamorfozie.

Pomiędzy przedstawieniami malarskimi i rysunkowymi, a ciałem realnie wykorzystywanym przez Warpechowskiego w akcjach tworzy się ciekawa sieć napięć. Sam Warpechowski o ciele w „Ikonografii sztuki performance” pisze jednak tak: „Tego nie da się ujednolicić ani sprowadzić do wspólnego motywu, nie chcę też próbować swoich talentów literackich na przełożenie nagości człowieka w zestaw możliwych metafor, ujęć symbolicznych, w mitologię i metaforykę ciała ludzkiego. Byłoby głupią złośliwością pakować wszystko do worka ekshibicjonistów.”