Sorry, this entry is only available in Polish.

Cyryl Polaczek – W pracowniach artystów

Cyryl Polaczek, „Floundering” (2018), Galeria Potencja, Kraków, widok wystawy, dzięki uprzejmości artysty

To już ostatnia – last but not least! – odsłona cyklu „W pracowniach artystów”. W kontrze do dominującej wizji tworzenia, w której często nadmiernie podkreślamy moment izolacji i pracy wykonywanej w samotności, zapytamy Cyryla Polaczka zarówno o jego własny warsztat malarski, jak i o działania w galerii Potencja, prowadzone wraz z Karoliną Jabłońską i Tomaszem Kręcickim. W kontekście wspólnych działań artystów i artystek chcielibyśmy z jednej strony pokazać, jak nadmierne uprzywilejowanie jednostkowego, indywidualnego charakteru tworzenia zakrywa jego społeczny wymiar, z drugiej natomiast strony – jak istotne są starania o to, żeby poza wspólnym działaniem znaleźć czas i przestrzeń na własną pracę.

Zdjęcia z pracowni artysty

Najnowsze prace Cyryla Polaczka to nie tylko malarstwo, ale też obiekty. Na zdjęciach prezentujemy rekwizyty, które artysta wykonał na potrzeby filmu kręconego przez Potencję w Gdańsku (film miał być pokazany na festiwalu Narracje, festiwal został jednak przesunięty na 2021 rok). Jak mówi artysta, być może to właśnie przygotowywanie rekwizytów zachęciło go do robienia podobnych rzeczy w ramach własnej twórczości: „Zawsze miałem w młodości przyjemność z lepienia w glinie, modelinie i ta potrzeba nie zanikła. Rekwizyt to dobry pretekst do takich działań, poza tym w filmach lepsze są practical effects niż CGI. Zespół filmowy Potencja takie woli i takie są też łatwiejsze do zrobienia przez amatorów”.

Zdjęcia z prywatnych zasobów artysty

Cyryl Polaczek wraz z Martyną Kielesińską i synem Mironem przebywa aktualnie na rezydencji LIA Art Programme, o czym opowiada następująco:

„Z Martyną i Mironem jesteśmy już miesiąc w Lipsku i będziemy jeszcze przez listopad. Dzielimy się czasem na opiekę nad bobasem i pracę twórczą. Działa to całkiem dobrze, mieszkamy w hali fabrycznej, która służy za studio i miejsce do życia. Rezydenci na chwilę obecną są z Danii, Nowej Zelandii, Tajlandii, Indonezji, Holandii. Fajnie poznać ludzi z innych zakątków, co robią, co ich inspiruje itp.
Przyjechaliśmy do Lipska moim niewielkim autem, wziąłem takie blejtramy, jakie mi się zmieściły. Więc są to raczej obrazy średnioformatowe i małe, olejne, głównie strukturalne. Czasem robię też przypadkowe prace na papierze z użyciem zużytej farby – odpadów z obrazów strukturalnych.
Jest trochę motywów izolacyjnych, pewnie przez obecny czas i trochę postapokaliptycznych, ale raczej niezbyt poważnie traktowanych. Zauważyłem już po namalowaniu, że kolory obrazów mam takie jak tu w otoczeniu. Zgadzają się pod względem kolorów podłogi, sufitu, ścian w pracowni itd.”