Patrycja Orzechowska – W pracowniach artystów

 

Patrycja Orzechowska, Życie po życiu. Kto zmienia postać rzeczy?, widok wystawy

 

Kolejną osobą występującą w naszym cyklu „W pracowniach artystów” jest Patrycja Orzechowska. W ramach wystawy Życie po życiu. Kto zmienia postać rzeczy? (Kolonia Artystów, Gdańsk, 6.10 – 30.10.2016) artystka przeniosła swoją pracownię do przestrzeni galeryjnej, otwierając ją dla wszystkich odwiedzających. Przez cały czas trwania wystawy poddawała ją procesowi nieustannej rekonfiguracji. Poprzez uczestnictwo w „work in progress” odwiedzający mieli możliwość obserwowania, jak powstają jej prace. Wbrew tradycyjnej formule, w ramach której widzowie oglądają efekt końcowy pracy w postaci obiektów z ekspozycji, wystawa Orzechowskiej stała się polem eksperymentu i doświadczania, a stworzone przez nią miejsce ujawniło swoją żywotność – zdolność do przyjmowania wpływów i oddziaływania na ludzi, rzeczy i przestrzenie.

 

Patrycja Orzechowska, Trickster, 2016, Życie po życiu. Kto zmienia postać rzeczy?, widok wystawy

 

Patrycja Orzechowska o pracy Trickster:

Mój królik przybiera postać organiczną, pierwotną, pochodzącą wprost z trzewi, z chytrym błyskiem w oku/klejnocie, jednak. Rzeźba naturalnej wielkości ulepiona z króliczych bobków, dosłownie kulka po kulce i skrupulatnie kulka do kulki z oczami ze sztucznych świecidełek. Praca nawiązuje do słynnego królika ulepionego na początku lat siedemdziesiątych, także z króliczych odchodów i słomy, w swej ostatecznej formie przypominającego raczej szlachetną wypaloną glinę, bo gdyby nie tytuł pracy Dietera RothaKarnickelköttelkarnickel [Bunny-dropping-bunny] (1968) trudno byłoby domyślić się materii, z jakiej została wykonana. Przemycona idea innego artysty „wyhodowana” na nowym podatnym gruncie i w nowym kostiumie stanowi swobodny przepływ myśli, materii i dóbr na polu artystycznej wymiany we wtórnym obiegu.

 

Patrycja Orzechowska, Życie po życiu. Kto zmienia postać rzeczy?, widok wystawy

 

Czy obiekty same przychodzą do Ciebie czy są efektem Twoich poszukiwań?

Jak rozumieć w kontekście Twojej kolekcji pojęcie pracowni? Czy jest to fizycznie zamknięta przestrzeń czy bardziej proces, będący w ciągłym ruchu?

Życie po życiu… było pierwszą z wystaw, która podejmowała jeden z wątków moich zainteresowań jakim jest fascynacja materialnością. Krążyła wokół takich pojęć jak: kolekcjonowanie, drugie życie rzeczy oraz przedmiot jako artefakt. Potem kontynuowałam ten temat w kolejnych odsłonach RetrogradacjaRetrogradacja #2. Wracając myślami do czasów sprzed wieku, kiedy to Marcel Duchamp jednym gestem wyniósł zwykły przedmiot do rangi dzieła sztuki, oraz przywołując innego ulubionego artystę, pioniera asamblaży – trójwymiarowych kompozycji z gotowych przedmiotów – Kurta Schwittersa, który w swoim totalnym dziele życia Merzbau – trzykrotnie tworzonym ale nigdy nieukończonym na przełomie lat 20. i 30. XX wieku, wśród sztucznych grot, nisz i wnęk umieszczał przypadkowe przedmioty i odpadki. Twierdził, że w sensie fizycznym i ideologicznym Merzbau zawierają wszystko, co miało dla niego znaczenie.

 

Patrycja Orzechowska, Życie po życiu. Kto zmienia postać rzeczy?, widok wystawy

 

Na czym polega Twoje kolekcjonerstwo? Jakiego rodzaju są to przedmioty? Czy istnieje jakaś metoda ich kolekcjonowania? A kiedy już znajdują się w jednym pomieszczeniu, to czy jest jakiś klucz zestawiania, katalogowania ich, ułożenia w przestrzeni?

Moje zbieractwo jest powodowane czystym zachwytem i fascynacją nad urodą rzeczy, które często wybieram nie mając z początku jasnej wizji czemu mają mi służyć. Czasem mija kilka lat zanim zgromadzę dużą kolekcję podobnych obiektów, znajdę dla nich nową rolę i przemienię w instalację, ale zdarza się także, że zupełnie przypadkiem wejdę w posiadanie jakiegoś dużego tajemniczego zbioru. Dziś przedmioty mają coraz krótszy termin ważności, trwają w stanach agonalnych gdzieś na marginesach naszych domów, bądź też, niewidzialną ręką są masowo wypychane do trzeciego świata.
Wystawa była usprawiedliwieniem istnienia mojej kolekcji i stanowiła alibi dla uzależniającego życia wśród przedmiotów. Jako kolekcjonerka „przedmiotów najniższej rangi”, rzeczy marnych o wątpliwej urodzie i przydatności, otoczona wciąż powiększającym się zbiorem „śmieci” postrzegam siebie jako osobę uzależnioną od materialności. Uczynienie z gotowego przedmiotu głównego aktora na scenie, nadanie szczególnej widzialności przedmiotom zupełnie niepozornym, nieatrakcyjnym i bezwartościowym w swojej pojedynczej samotności, które poddane fizycznemu i myślowemu asamblażowi, zyskują nową formę. Interesuje mnie rozmywanie statusu przedmiotu, a swój zbiór traktuję niehierarchicznie.