Wystawa Bartosza Kokosińskiego “Pastelowy osiedlowy” ma swoje źródło w refleksji nad estetyką przestrzeni miejskiej w Polsce. Choć coraz częściej krytykowana jest “pasteloza” naszych osiedli, trudno ocenić, czy przynosi to jakieś realne efekty. Dużo łatwiej da się zauważyć niepokojąco szybki proces starzenia się termomodernizowanych elewacji. Razem z reklamami, porzuconymi osiedlowymi budami i  innymi elementami przestrzeni, stapiają się one w psychodeliczną współczesną ruinę. Modernistyczna estetyka ładu i kolorystycznej oszczędności, z różnym skutkiem stosowana w czasach PRL-u, jawi się w tym kontekście jako elegancka i wyrafinowana, ale jest też być może praprzyczyną owego stanu rzeczy. Czy to barwne szaleństwo ma swoje źródło w niemożliwych wcześniej do zrealizowania potrzebach estetycznych i skrywanym zamiłowaniu do ludowej strojności?

 

Bartosz Kokosiński tak jak w swoich wcześniejszych cyklach, np.”Szumy” czy “Obrazy pożerające rzeczywistość” poszukuje estetycznych punktów skrajnych. Bywa, że artysta sprowadza obraz lub obiekt do minimalistycznej syntezy, aby innym razem doprowadzić do jego maksymalnego przeładowania materią.

 

(…)

– W ramach docieplenia z naszego osiedla szarość zniknęła, pojawiły się różnorodne wzory i kolory. Jednej spójnej koncepcji dla całego osiedla nie było. Niemal co roku w wyniku przetargu zatrudnialiśmy innego projektanta, więc trudno, żeby była. Na dwóch blokach mamy nawet tęczę, a na jednym kolorowe piramidy i słońce. Niektórzy się śmieją, że tylko nam wielbłąda brakuje. Jest ładnie, bloki się ze sobą nie gryzą, choć nie są identyczne, tak jak na innych osiedlach. Od ekstrawagancji stroniliśmy.

(wypowiedź wiceprezesa spółdzielni mieszkaniowej na łódzkiej Retkini, cytat za: Filip Springer, “Wanna z Kolumnadą”, Wydawnictwo Czarne, 2013)